Byłby nowym rekordem świata, gdyby nie sprzyjający wiatr, przekraczający 2 m/s. Oficjalnym rekordem nie jest, ale Nigeryjka i tak przeszła do historii. Rekord świata pobiła w półfinale, gdy przebiegła swój koronny dystans w ciągle imponujące 12,12 s. Poprzedni najlepszy rezultat wynosił 12,20 s i przetrwał sześć lat. Był pierwszym, który pokonał 17 metrów w trójskoku. Mija 60 lat od rekordu świata Józefa Szmidta. Był pierwszym, który pokonał 17 metrów w trójskoku. Józef Szmidt był jednym z największych lekkoatletów świata. W latach 70. wyjechał do Niemiec i ślad po nim zaginął. Odnaleźliśmy go w małej wiosce na Pomorzu. Hoduje tam kozy. W tym czasie IAAF uznał osiągi w 880 - który rozciąga się na 804, 7 metra - z 800-metrowego rekordu świata, podobnie jak następnie rozpoznał 440-jardowe czasy dla 400-metrowych rekordów. Peltzer pobił również rekord świata na 1500 metrów w 1926 roku, stając się pierwszym biegaczem, który utrzymał jednocześnie 800 i 1500 metrów. Od 33 lat żadna kobieta nie pobiegła szybciej! [WIDEO] Shelly-Ann Fraser Pryce znów zachwyciła świat lekkoatletyki. Osiągnęła drugi najlepszy wynik świata na dystansie 100 metrów. O tym W wyścigu na 400 metrów stylem zmiennym Daiya Seto uzyskał czas 3:54.81 i poprawił 9-letni rekord świata, jaki 16 grudnia 2010 roku ustanowił Ryan Lochte. Amerykaninowi zmierzono wówczas 3: Przez 12 sekund bezwładnie spadał z blisko kilometrowego klifu w Norwegii. To wystarczyło, by pobić rekord świata w skokach na linie. - 310 metrów swobodnego lotu to coś nie do opisania Kacper Majchrzak (WSPiA Poznań) zdobył srebrny medal rozgrywanej w Tajpej Uniwersjady 2017 w pływaniu na dystansie 100 metrów stylem dowolnym. Największym wydarzeniem drugiego dnia mistrzostw Polski był rekord kraju Kacpra Majchrzaka na 200 m kraulem. W wyścigu finałowym 200 m kraulem został pobity liczący niemal siedem lat rekord Rekord Polski Damiana Czykiera na 60 metrów przez płotki i kolejny świetny bieg Ewy Swobody to największe wydarzenia wtorkowego mityngu ORLEN Copernicus Cup Toruń 2022. To najsilniej obsadzony halowy mityng lekkoatletyczny w Polsce, jeden z siedmiu tegorocznych zawodów tzw. złotej kategorii World Athletics Indoor Tour. W czerwcu 1994 roku w Monte Carlo Popow ustanowił też swój pierwszy rekord świata – 48,21 s na 100 metrów kraulem. – W sporcie nie ma drogi na skróty. Jeśli zaczniesz od dużego obciążenia i wysokiej intensywności, to twoja przygoda ze sportem potrwa od roku do maksymalnie dwóch i pół. 2tbsro9. Na ME w pływaniu Otylia Jędrzejczak ustanowiła w Berlinie rekord świata na 200 m delfinem, a Bartosz Kizierowski wygrał na 50 m kraulem. W finale Polka uzyskała czas Poprzedni rekord globu, o 0,03 s gorszy od wyniku Jędrzejczak, należał do Australijki Susie O'Neill, która ustanowiła go 17 maja 2000 r. w Sydney. W historii polskiego pływania jest to pierwszy rekord świata ustanowiony przez kobietę. Poprzednio rekordzistami globu byli tylko Marek Petrusewicz na 100 m stylem klasycznym i Artur Wojdat na 400 m kraulem. "Kiedy tu przyjechałam, wiedziałam, że jestem w najwyższej formie, ale nigdy nawet nie śniłam, że osiągnę taki niewiarygodny wynik" - powiedziała po zwycięstwie Polka. Finał Polka rozpoczęła bardzo dobrze, ale po pierwszym nawrocie - na krótko - straciła pierwszą pozycję na rzecz Węgierki Evy Risztov. Jednak mniej więcej od 80. metra ponownie wysunęła się na prowadzenie i utrzymała je do końca. Złoty medal Jędrzejczak jest trzecim polskim medalem na ME w Berlinie. Wcześniej sama Otylia wywalczyła srebro na 100 m delfinem, a Bartosz Kizierowski brąz na 50 m stylem grzbietowym. Dzisiaj Kizierowski wystąpił w finale na 50 m kraulem i z czasem 22,18 s zdobył złoty medal, wyprzedzając Holendra Pietera van den Hoogenbanda oraz "cara" kraula Rosjanina Aleksandra Popowa, który w ten sposób nie osiągnął 10. tytułu mistrza kontynentu. "Dzisiaj jest wielki dzień dla Polski - powiedział Kizierowski. - Przed startem wiedziałem już, że Otylia pobiła rekord i właściwie czułem, że będę szczęśliwy, jak zajmę w swoim finale chociaż czwarte miejsce". Później Popow zdobył jednak 10. tytuł mistrza Europy, fenomenalnie finiszując w sztafecie 4x100 m stylem zmiennym. A rozpoczął ostatnią zmianę na 6. pozycji... Na tym samym dystansie, co Kizierowski, ale wśród kobiet - nasza reprezentantka Agata Korc zajęła 6. miejsce, ale czasem 25,54 s po raz kolejny poprawiła własny rekord Polski. W sobotę 16-letnia Korc poprawiła swój rekord (25,72) w serii półfinałowej wynikiem 25,67. W finale najszybsza była Szwedka Therese Alshammar - 24,84. Niemiecka sztafeta kobieca 4x100 metrów stylem zmiennym poprawiła wynikiem rekord Europy. Niemki, które popłynęły w składzie Antje Buschschulte, Simone Weiler, Franziska van Almsick i Sandra Voelker, poprawiły własny rekord - ustanowiony przed rokiem podczas mistrzostw świata w Fukuoce. Na ME w Berlinie FvA zdobyła tym samym 4. złoty medal. Polscy rekordziści świata w pływaniu: 100 m stylem klasycznym Marek Petrusewicz - (1953 r.) Petrusewicz - (1954 r.) 400 m stylem dowolnym Artur Wojdat - (Orlando, 26 marca 1988 r.) 200 m stylem motylkowym Otylia Jędrzejczak - (Berlin, 4 sierpnia 2002 r.) KOBIETY 200 m stylem motylkowym 1. Otylia Jędrzejczak (Polska) (rekord świata) 2. Eva Risztov (Węgry) 3. Annika Mehlhorn (Niemcy) 4. Mireia Garcia (Hiszpania) 5. Francesca Segat (Włochy) 6. Roser Vives (Hiszpania) 7. Sara Oliveira (Portugalia) 8. Jekaterina Winogradowa (Rosja) MĘŻCZYŹNI 50 m stylem dowolnym 1. Bartosz Kizierowski (Polska) 22,18 2. Lorenzo Vismara (Włochy) 22,26 3. Aleksandr Wołyniec (Ukraina) 22,31 4. Pieter van den Hoogenband (Holandia) 22,34 5. Aleksander Popow (Rosja) 22,35 6. Stefan Nystrand (Szwecja) 22,67 7. Michele Scarica (Włochy) 22,78 8. Peter Mankoc (Słowenia) 22,96 IrP, Eurosport, pap Zdobycie srebrnego medalu mistrzostw Europy dużo znaczyło dla Katarzyny Wilk-Wasick. Rozemocjonowana pływaczka powstrzymywała łzy podczas wywiadu po wyścigu, ale zarówno ona, jak i my, mamy nadzieję, że sukces w Budapeszcie to dopiero początek. Bo główny cel stanowią oczywiście igrzyska. Co będzie musiała zrobić Polka, aby zdobyć pierwszy polski medal olimpijski w pływaniu od 2004 roku? Stanąć w szranki z plejadą gwiazd. Mistrzynie olimpijskie, mistrzynie świata, rekordzistka globu i rekordzistka Azji – do wyboru, do koloru. Na dystansie 50 metrów kraulem roi się od utytułowanych zawodniczek. Nic w tym dziwnego, bo przecież mówimy o jednym z wyścigów, które wzbudzają największe emocje. To właśnie jedna długość basenu, pokonywana najszybszym ze stylów, determinuje w końcu, kto jest najszybszy na świecie. W ubiegłym roku często “najszybszą na świecie” nazywano Wilk-Wasick – bo podczas Międzynarodowej Ligi Pływackiej, jedynej dużej imprezie, która przypadła na rok 2020, Polka niemalże nie miała sobie równych. Przegrała tylko jeden wyścig, zajmując w nim drugie miejsce. To wszystko jednak przeszłość, a sama impreza, co należy podkreślić, miała miejsce na krótkim basenie. Zasadnicza różnica między basenem 25-metrowym a 50-metrowym, jest oczywiście taka, że w pierwszym większe znaczenie mają technika, nawroty, a w drugim pływanie na dystansie. Koleżanka z kadry Wilk-Wasick, Alicja Tchórz, podkreślała w rozmowie z nami, że nie ma się co martwić – bo polska sprinterka akurat na dłuższych odcinkach powinna być jeszcze lepsza. Ale należało to w obecnym sezonie potwierdzić. Czekaliśmy zatem na mistrzostwa Europy, na których Polka celowała w pobicie rekordu Polski. Było wiadome, że czas jak na standardy światowe, szału nie robi. Misja skończyła się sukcesem – najlepszy wynik w kraju uzyskiwała trzykrotnie, w finale płynąc Teraz powstaje pytanie – skoro ten wynik wystarczył na medal ME, czy wystarczy również na IO? Czy może jednak w Tokio będzie trzeba pływać jeszcze szybciej? Pierwsza myśl: owszem, będzie trzeba pływać szybciej, bo w rywalizacji znajdą się również zawodniczki spoza Europy. Zobaczmy jednak, jak wyglądały finałowe czasy na poprzednich olimpijskich imprezach. W 2016 roku żadna finalistka wyścigu na 50 metrów kraulem nie zeszła poniżej 24 sekund (rekord świata to Aż sześć zmieściło się jednak w przedziale – Na brązowy krążek potrzebne było – tyle popłynęła emerytowana już Aliaksandra Herasimenia. W 2012 roku natomiast złota medalistka, Ranomi Kromowidjojo (która wyrosła na jedną z faworytek w Tokio), zanotowała czas Dalej już robi się przepaść – do drugiego miejsca wystarczało a trzeciego Cofać się dalej nie ma sensu, bo znajdziemy się w czasach strojów poliuretanowych. Zresztą – wszystko, co w przeszłości, nawet imprezę w Rio, musimy traktować z przymrużeniem oczu. Bo pływanie to sport, który stale idzie do przodu. Czasy, w których zawodnicy pokonują dane dystanse, wciąż się zmieniają. To nie lekkoatletyka, gdzie poszczególne rekordy świata sięgają jeszcze XX wieku. Powiedzmy więc tak – Kasia będzie musiała pływać naprawdę szybko, a my jesteśmy pewni, że ma jeszcze sporo zapasu. A jakie zawodniczki spotka na sąsiednich torach? Nieobecna Zacznijmy od Szwedki, którą śmiało możemy określić mianem najlepszej sprinterki ostatnich lat. Sarah Sjostrom seryjnie zdobywała medale wielkich imprez w wyścigach na 50 i 100 metrów, i to dwoma stylami – kraulem i delfinem. W ubiegłym roku stanęła w szranki z Wilk-Wasick – podczas Międzynarodowej Ligi Pływackiej. Wygrała o 0,06 sekundy, kończąc tym samym serię “bez porażek” naszej pływaczki. Polka nie wydawała się jednak specjalnie tym dotknięta – kamery uchwyciły jej uśmiech, tuż po tym, jak dobiła do ściany basenu. Można uznać, że był to pewien wyraz zdrowego niedosytu, coś na zasadzie: tym razem mnie ma, ale tylko tym razem. Co jednak ciekawe, Sjostrom nie pojawiła się w Budapeszcie na ME (broniłaby aż czterech tytułów w wyścigach indywidualnych). Wszystko przez kontuzję. W lutym tego roku Szwedka… poślizgnęła się na lodzie. I pechowo upadła na łokieć. Na tyle pechowo, że wymagana była operacja, a także użycie metalowych fragmentów w celu stabilizacji. Przez trzy tygodnie nie mogła pływać wcale. Po tym czasie wróciła do wody, ale używała w niej tylko nóg. Dopiero pod koniec kwietnia była w stanie angażować całe ciało, ale wciąż zachowywała ostrożność. I przez pozostałości kontuzji odpadł jej delfin – stawiała tylko na pływanie kraulem. Generalnie – mówimy o naprawdę sporym pechu. Sjostrom na ten moment wciąż nie zaliczyła swojego pierwszego, wiosennego wyścigu w 2021 roku. Zamierza wziąć udział dopiero w zawodach we Francji 1-2 czerwca. Wtedy poznamy jej formę – ale sama zawodniczka podkreśla, że nie ma co oczekiwać cudów. I to nie w kontekście pierwszych wyścigów po kontuzji, ale igrzysk. – Znajdą się ludzie, którzy wciąż będą mówić o mnie jako faworytce, ale nie powinniście oczekiwać trzech złotych medali i trzech rekordów świata – mówiła. Szwedka zaznaczyła też, że prawdopodobnie nie będzie w Tokio pływać na 100 metrów delfinem (w Rio zdobyła na tym dystansie złoto). Trudno się temu dziwić, skoro wciąż nie może używać tego stylu na treningach. Reasumując – chcielibyśmy powiedzieć, że naszej zawodniczce odpadła największa rywalka, ale oczywiście należałoby się z takimi komentarzami wstrzymać. Sjostrom ma bez dwóch zdań mało czasu na zbudowanie wysokiej formy, ale kto wie? Nigdy nie powinno się w końcu skreślać rekordzistki świata. Ameryka Stany Zjednoczone mają to do siebie, że nigdzie nie znajdziemy tylu utalentowanych pływaków na każdym dystansie. To podobna sprawa, jak w amerykańskiej lekkoatletyce – stawka jest tak szeroka, że na igrzyska mogą nie pojechać zawodnicy, którzy w innych reprezentacjach robiliby nieraz za nadzieje olimpijskie. Zatem – jeśli chodzi o 50 metrów kraulem, dałoby się wspomnieć o niejednej pływaczce. Osiemnastoletnia Torri Huske zanotowała w tym roku czas (szósty wynik w historii amerykańskiego pływania). Szesnastoletnia sensacja Claire Curzan jeszcze lepiej radzi sobie na setkę delfinem, ale jest groźna również w sprintach kraulem (jej życiówka to… Znana z sukcesów w sztafetach Abbey Weitzeil ( również powalczy o kwalifikację indywidualną. Fakty są jednak takie, że wszystkie oczy w Tokio będą zwrócone – przynajmniej początkowo – na Simone Manuel. Śmiało można powiedzieć, że obok Katie Ledecky, największej gwiazdy amerykańskiego pływania, będzie to najbardziej medialna pływaczka z USA. Mówimy o typowej sprinterce – pływa tylko na 50 i 100 metrów kraulem, ale ze względu na narodowość ma również okazję do sięgania po liczne medale w sztafetach. Z tego powodu “obłowiła” się na ostatnich pływackich mistrzostwach świata. W 2019 roku w Gwangju mogła świętować zdobycie 4 złotych medali i 3 srebrnych. Jeden z tych triumfów przypadł właśnie na 50 metrów kraulem. Tego więc Amerykance nie można odebrać – jest aktualną mistrzynią świata. Co za to nie stoi po jej stronie? W pewnym stopniu… rekordy życiowe, jeśli już naprawdę musimy się czegoś przyczepić. Bo w swoim najlepszym wyścigu popłynęła – to dziewiąty wynik w historii (Wilk-Wasick ma szesnasty). Możemy więc Manuel zarzucić, że mimo faktu, iż w czołówce światowej jest od lat, nie potrafiła aż tak wyśrubować życiówki. To jednak nie przeszkadzało jej w zdobywaniu medali. Rywalki nieraz wypadały lepiej na przestrzeni roku, ale kiedy przychodziło, do najważniejszych wyścigów, ona ucierała im nosa. Jak Manuel wypadała w tym roku? W marcu pokonała Wilk-Wasick w zawodach w San Antonio. Popłynęła przy Polki. W maju natomiast, kiedy na ME padały wyniki w okolicach 24 sekund, Manuel zanotowała W pierwszym przypadku mówimy jednak o okresie budowania formy, a w drugim – o słabiej obsadzonym starcie. Trudno z tego wszystkiego wyciągać większe wnioski. Pewne jest za to, że Simone Manuel to jeden z tytułowych “rekinów”. Silna Europa Bez wątpienia wielkie rywalki Polka ma również na Starym Kontynencie. To właśnie z Europy pochodzą dwie ostatnie mistrzynie olimpijskie na dystansie 50 metrów: Ranomi Kromowidjojo oraz Pernille Blume. Podczas minionych mistrzostw Europy uzupełniły zresztą podium obok Wilk-Wasick. Zacznijmy od złotej medalistki z Rio. Blume sięgnęła po ten tytuł nieco niespodziewanie. W kolejnych latach udowodniła jednak, że nie było mowy o przypadku. Raz po raz udowadniała, że jest świetną sprinterką. Podczas finałowego wyścigu mistrzostw Europy w 2018 roku ustanowiła nowy rekord życiowy i jeden z najlepszych czasów w historii – Przegrała jednak ze Sjostrom, która była o jedną setną sekundy szybsza. Za Dunką w ciągu ostatnich lat ciągnęły się problemy zdrowotne. Po igrzyskach w Rio narzekała na powracający uraz nadgarstka. W 2019 roku przeszła za to poważną operację na serce – po tym, jak wykryto u niej wrodzoną wadę. Natomiast kilka miesięcy temu dopadł ją koronawirus. Jak ujawniła na Instagramie – choroba ciągnęła się za nią długo i sporo ją kosztowała. Patrząc jednak na formę podczas ME – po Covidzie nie ma już śladu. Blume, podobnie jak nasza zawodniczka, sięgnęła po srebrny medal. Jeszcze szybsza w Budapeszcie była Kromowidijojo. Sprinterka, która blisko topu utrzymuje się już od kilkunastu lat. Po pierwsze złoto igrzysk sięgnęła jeszcze w Pekinie. Była częścią zwycięskiej sztafety 4×100 stylem dowolnym. W Londynie triumfowała już indywidualnie – na 50 i 100 metrów. Dopiero w Rio zderzyła się ze ścianą – w finałach zajmowała 5. i 6. miejsce. Holenderka nie poradziła również podczas mistrzostw świata w 2019 roku. Nie przywiozła z tej imprezy medalu. Ale cóż, jak widać – rok olimpijski sprawił, że weteranka “obudziła się do życia”. W tym roku jest numerem jeden w światowych tabelach. Jej wyniku z finału w Budapeszcie – – żadna zawodniczka na razie nie poprawiła, choć oczywiście będzie do tego niejedna okazja. Co też warte podkreślenia – Wilk-Wasick wie, jak wygrywać z Holenderką. Udowodniła to podczas ubiegłorocznej Międzynarodowej Ligi Pływackiej, pokonując ją na dystansie 50 metrów kraulem. Nic tylko trzymać kciuki, aby w Tokio ta historia się powtórzyła. Ile jeszcze? Wymieniliśmy już cztery mistrzynie olimpijskie, ale na tym nie kończą się zdolne sprinterki. Apetyt na medal w Tokio będzie miała też Cate Campbell. To Australijka, która w przeszłości… wielokrotnie rozczarowywała. Jak na to, że osiągała fantastyczne czasy, jej gablota z indywidualnymi medalami jest bowiem dość pusta. Zdobyła brąz w Pekinie na 50 metrów kraulem, na MŚ w 2009 i 2019 roku sięgała po brąz, w Kazaniu w 2013 roku wyrwała srebro. Ani razu jednak – jeśli chodzi o dwie największe imprezy na długim basenie – nie kończyła rywalizacji na 50 metrów na najwyższym stopniu podium. Australijka to również zawodniczka po przejściach. Odpuściła sobie cały sezon 2017, aby odpocząć od pływania (to łączy ją z Wilk-Wasick, która miała dwuletnią przerwę). W 2018 roku zaś zdiagnozowano u niej czerniaka, którego z sukcesem usunięto. To wszystko jest już jednak dawno za nią. W tym roku imponuje formą – podczas zawodów w Sydney popłynęła Wśród kandydatek do finału czy nawet miejsca na podium warto wspomnieć też o jej koleżance z kadry Emmie McKeon (która generalnie uchodzi za specjalistkę od dłuższych dystansów niż 50 metrów, ale w tym roku osiągnęła a także Azjatkach. Liu Xiang zwyciężyła na 50 metrów kraulem w chińskich kwalifikacjach z wynikiem a w przeszłości osiągnęła Mocna we wszelkich sprintach swego czasu była też Rikako Ikee, ale na ten moment nie ma jeszcze kwalifikacji na 50 metrów kraulem. Jak sami widzicie – mówimy o naprawdę “napakowanym” dystansie. Nie powinno nas to jednak zbytnio przejmować. Bo po prostu – żeby zdobywać medale igrzysk, nie tylko w pływaniu, trzeba się liczyć z mocną konkurencją. Na igrzyskach w Tokio wszystkie sprinterki będą patrzeć na siebie. To zresztą podejście Katarzyny Wilk-Wasick – nie rozglądać się na boki, tylko walczyć ze swoimi rekordami życiowymi. A jak one pękną, to i miejsce powinno być dobre. Tego się trzymajmy. I liczmy na to, że zacięte boje w Tokio zakończą się zdobyciem wymarzonego, pierwszego medalu olimpijskiego w polskim pływaniu od 2004 roku. KACPER MARCINIAK Fot. Dziś mamy dla Was krótki wywiad z aktualnymi Mistrzami Świata w Swimrunie Lelle Mobergiem i Danielem Hanssonem. Tak de facto panowie są podwójnymi Mistrzami, bo najtrudniejszy wyścig z Sandham do Utö wygrywali dwa razy. Raz w 2014 roku i następnym razem dwa lata później. W tym sezonie mają zapewne też chrapkę na kolejne zwycięstwo. Niestety z powodu kontuzji Lellego jeden z wyścigów serii Pucharu Świata ÖTILLÖ musiał odpuścić. Trzymając jednak kciuki za jego szybki powrót do zdrowia, udało nam się porozmawiać z najszybszymi ludźmi na tej planecie. Dlaczego najszybszymi dowiecie się z rozmowy, która przybliży Wam temat swimrunu widziany z mistrzowskiej było przed swimrunem? Jakie są Wasze sportowe doświadczenia?– Wcześniej zajmowaliśmy się jak większość szwedzkich swimrunnerów rajdami przygodowymi i triathlonem. Nie ukrywamy, że byliśmy już trochę zmęczeni ilością sprzętu jaka jest potrzebna do uprawiania tych sportów, a swimrun urzekł nas swoim minimalizmem. To prosty sport, dający dużo frajdy, a zarazem poważne właśnie z jakich dyscyplin najcześciej wywodzą się aktualni swimrunnerzy?– To mieszanina triathlonistów, przygodowców, biegaczy ultra i pływaków open water i oczywiście triathlonistów. Wszystkich tych, którzy doceniają od kiedy ścigacie się razem?– Nasz pierwszy wspólny start odbył się w 2014 roku i od razu okazało się, że całkiem dobrze się na trasie uzupełniamy. Jeszcze w tym samym roku zdobyliśmy bowiem tytuł Mistrzów Świata! Na trasie liczącej 52 zmiany woda-ląd / ląd-woda. Trzeba być na prawdę Świata ÖTILLÖ Swimrun World Series foto: Nadia OdenhageWasze największe osiągnięcie oprócz zdobycia Mistrzowskich tytułów w swimrunie, to złamanie o minutę 8 godzin na 75 km trasie (10 km pływania i 65 km biegiem) Mistrzostwach Świata ÖTILLÖ Swimrun World Series. Na pierwszych tego typu zawodach zawodnicy dawali sobie na pokonanie tego dystansu aż dobę! Ludziom w Polsce trudno sobie wyobrazić, jak poruszać się w takim terenie, w jakim najczęściej się ścigacie. Może zatem dla zobrazowania swojej szybkości podajcie jakieś mierzalne czasy, jak szybko biegacie i pływacie?– No to może płaski dystans na 10 km i 400 oraz 1500 m na basenie, jakoś rozjaśni o jakim stopniu wytrenowania mówimy. Aktualnie „dyszkę” polecimy w okolicy 34 minut – mowa o Danielu, bo szybciej biega, a Lelle popłynie na 1500 w 17 min 30 sec. Kiedyś oczywiście byliśmy szybsi – Lelle miał rekord na 100 m. kraulem (na 25 metrowym basenie) 56,4 sec! To bardzo szybko! Niecałą sekundę wolniej od aktualnego rekordu świata na tym dystansie i krótkim teraz wygląda Wasz trening? Ile czasu na niego poświęcacie, bo wiem, że normalnie też pracujecie jako nauczyciel „wf” w szkole i wojskowy.– Pływamy 4-5 razy w tygodniu. Za każdym razem od 4000 do 6000 metrów. I tak samo często biegamy 4-5 razy w tygodniu. Biegowo jednak nie robimy już takich przebiegów jak kiedyś teraz tydzień zamykamy mając na w nogach między 60 a 80 czy trenujecie zawsze razem, bo chyba wspólne treningi są istotną częścią przygotowań?– Tak zgranie i umiejętność wykorzystania swoich mocnych stron, to bardzo ważna rzecz. W zimę w ciągu tygodnia trenujemy przynajmniej 2-3 razy ale latem już częściej, a w szczególności gdy zbliżają się ważne zawody. To dla wielu teamów trudny element treningowy, bo albo zawodnicy mieszkają w innych miastach albo nie mają czasu o tej samej porze dnia na trening. My mamy i może dlatego na trasie rozumiemy się bez słów, a wyniki to tylko gdybyście mieli się porównać do jakiegoś zwierzęcia… i nie śmiejcie się, bo ja tylko powtarzam to co podczas startu w Chorwacji Michael Lemmel – organizator Mistrzostw Świata powiedział: Daniel I Lelle to najszybsze znane mi zwierzęta wodno-lądowe!– Ha ha ha. To miłe, a i pytanie dobre! Sami czasem na treningu wkręcamy sobie, że jesteśmy orkami lub jakimiś czołgami przed którymi nie ma przeszkód. Może to lekko dziecinne ale tak jakoś mamy. Jednak gdybyśmy mogli wybrać coś co określi nas, gdy łączymy swoje siły to nie obrazilibyśmy się, gdyby ktoś porównał nas do Czarnego Merlina pędzącego w wodzie do 130 km/h i równie szybkiego na lądzie Geparda!ÖTILLÖ Swimrun World Series 2016 foto: Nadia OdenhageOk! A od jakiego miesiąca Czarny Marlin zaczyna treningi open water, bo wiele swimrunowych startów cechuje niska temperatura wody i powiem szczerze, jak Was obserwowałem na kilku zawodach i innych zawodników z czołówki również, miałem wrażenie, że większość treningów opieracie na obyciu z wodami otwartymi? To jak się zachowujecie na wysokiej fali, jak ustawiacie pod konkretny nurt wodny, jak nawigujecie – to coś na co aż miło się patrzy, widząc jak lekko Wam to przychodzi.– Nie ukrywamy, że zaczynamy dość wcześnie, bo zaraz po tym jak z jezior zejdzie lód. Tak więc w zimę to jednak wolimy basen, bo są i tacy co pływają w morzu, w tym czasie, bo tam woda nie zamarza hehe ale w naszym przypadku jak woda osiągnie te 15 stopni, to już są to dla nas warunki idealne i wtedy i my stawiamy na open water. Wiem, że dla wielu osób tak i tak jest to niska temperatura ale takie pływanie później na zawodach procentuje!Czy możecie dać jakieś rady polskim swimrunnerowm lub tym, którzy chcą zacząć z tym sportem przygodę?– Nie zastanawiajcie się i bierzcie się za swimrun. Fajnie być prekursorami jakiejś dyscypliny, a w szczególności tak pięknej. Testujcie sprzęt i partnera na treningach. Wtedy szybko zauważycie efekty no i poznacie się lepiej. Nie ścigajcie się w długich piankach. Niech wam ich nie będzie żal, tnijcie na krótkie zarówno te przygotowane pod swimrun jak i stare triathlonowe. Komfort poruszania się na lądzie jest dużo wyższy, a utratę temperatury ciała w wodzie zapewnicie sobie wyższą kadencją. Na początek wybierajcie starty krótsze. Do tych dłuższych podejdźcie jak już będziecie odpowiednio gotowi. No i cieszcie się wolnością jaką daje ten czym jest swimrun dla Was i jakie starty są według Was tymi trudnymi, by wiedzieć co na początku omijać szerszym łukiem?– Dal nas swimrun to piękna przygoda i zmaganie się z siłami natury. Co do trudności, to każdy wyścig na swój sposób jest trudny. Nigdy nie przewidzisz pogody, która może odegrać nawet na krótkim pozornie łatwym wyścigu znaczącą rolę. Zerwie się na wodzie wiatr, na lądzie słońce zacznie prażyć lub na odwrót wychodząc z zimnej wody, nie będzie się gdzie ogrzać i powali was z nóg hipotermia. Jednak jeśli chodzi o te, na których wiadomo, że dostanie się łomot bez względu na pogodę to zdecydowanie MŚ ÖTILLÖ, szwajcarski Engadin należący do Pucharu Mistrzostw Świata i sam wiesz, że również norweski Rockman. Tam nie ma zmiłuj. Arcytrudny technicznie teren biegowy, duża ilość przewyższeń i zimna nieprzewidywalna za wywiad. Szybkiego powrotu do zdrowia życzymy, byście w pełni sił mogli ścigać się we wrześniu na najważniejszych zawodach w sezonie. Mam nadzieję też, że kiedyś uda Was się zaprosić do naszego kraju, byście sami mogli ocenić jak w rozwija się swimrun w Polsce i zaprezentować, przed naszą publicznością – Wasze umiejętności. Szczerze ja już się nie mogę doczekać kolejnych zawodów na których włożycie nam pewnie ze 2 godziny ale w Swimrun Team Polska, uczymy się od podglądania najlepszych. Będzie to zatem kolejna dobra lekcja!rozmawiał: Jędrzej MaćkowskiZobacz w jakich warunkach Panowie ustanawiali nowy Rekord Świata! opublikowano: 13-12-2007, 19:35 Trzy medale zdobyli polscy pływacy w pierwszym dniu mistrzostw Europy na krótkim basenie w Debreczynie. Na najwyższym stopniu podium stanęli Paweł Korzeniowski i Otylia Jędrzejczak, a srebro wywalczyła Katarzyna Baranowska. Wydarzeniem dnia okazał się finał 200 m stylem motylkowym kobiet. W fantastycznym stylu zwyciężyła obchodząca 24. urodziny Otylia Jędrzejczak, poprawiając wynikiem aż o pół sekundy rekord Chinki Yu Yang sprzed trzech lat. O drugi rekord świata postarał się Węgier Laszlo Cseh na 200 m stylem zmiennym - wymazując z tabel osiągnięcie Brazylijczyka Thiago Pereiry sprzed 25 dni. Na 200 m stylem grzbietowym rekord Europy pobił Austriak Markus Rogan - Paweł Korzeniowski, specjalista od stylu motylkowego, po raz pierwszy zdobył złoty medal mistrzostw Europy kraulem. Na 400 m popłynął poniżej rekordu życiowego, ale wystarczyło to do zwycięstwa. Blisko złotego medalu była też Baranowska na 200 m stylem zmiennym, prowadziła, ale na ostatniej długości basenu nie dała rady świetnie finiszującej Francuzce Camille Muffet. Najbardziej zaciętą walkę stoczyły na 50 m stylem klasycznym Julia Jefimowa i Janne Schaefer. W tym samym ułamku sekundy dotknęły ściany basenu i obie otrzymały złote medale. Podczas ceremonii dekoracji zagrano im hymny rosyjski i niemiecki. (PAP) © ℗ Podpis: PAP