Moi rodzice od razu powiedzieli mojemu mezowi zeby mowil mama-tata, ale w jego rodzinie nikt do nikogo tak nie mówi (wszyscy do siebie po imieniu-z tesciowa i tesciem sa na ty) wiec on mowi do nich bezosobowo albo po imieniu. Mija rok..ja staram sie nie mówić Pani-Pan, ale jak mowie to raczej bezosobowo..nawet ostatnio jakoś nie zwracałam Okazało się, że sie zmienił na jakiś inny. Nacisnąłem przycisk "Napraw" i po chwili powrócił mój stary adres IP i wszystko zaczeło działać. Niestety po wyłaczeniu i właczeniu kompa problem się powtórzył więc odrazu przeszedłem do zakładki o stanie połączenia i adres IP znowu był zmieniony. Chcialabym zeby po przeczytaniu moje histori wypowiedzial sie ktos kto mial taka sytuacje albo spotkal sie z tym, Tak jak w temacie, chodzi o milosc ktora jest po slubie. Jestem mezatka od 4 Przerzedzają się włosy i gdzieniegdzie pojawią się siwe. Zwalnia Twój metabolizm, a to prosta droga do przytycia. To, czego powinien unikać facet po 40-tce jest tym samym, co mógłby sobie odpuścić będąc młodszym. Mowa tu o: paleniu papierosów, nieprawidłowej diecie, nadużywaniu alkoholu, stresie, braku aktywności fizycznej Po godzinach. Psychologia; artykuł celebryci ciekawostki czy on mnie kocha damsko dlaczego faceci zdradzają faceci facet flirt gwiazdy horoskop humor jak 9. Zmiana tonu głosu. Zmiana tonu głosu może być bardzo wyrazistym sygnałem, jeśli chodzi o mowę ciała kobiet. Jeśli zauważysz, że kobieta, z którą rozmawiasz, mówi Ci z lekko zmienionym tonem głosu, to może to oznaczać, że jest zainteresowana Tobą. Napisano Maj 21, 2010. Założyłam ten temat bo bardzo mnie interesowło czy tylko ja mam taki pogląd o zawodowym żołnieżu. Mój były mąż też tak się zachowywał dlatego od niego Zaloguj się. Zapamiętaj mnie Nie zalecane na współdzielonych komputerach. Logowanie anonimowe. facet zdradził przed, a po ślubie już nie zdradzi??? Zarchiwizowany. - Problem pojawia się wtedy, kiedy partner albo partnerzy zaczynają po ślubie tratować siebie jak własność. W małżeństwie zamykają się jak w więzieniu, z którego nie ma wyjścia. Chęć zmiany nazwiska należy zgłosić w Urzędzie Stanu Cywilnego podczas wypełniania pozostałych dokumentów dotyczących ślubu. To właśnie wtedy informujemy urzędnika państwowego o tym, kto zmienia nazwisko (kobieta czy mężczyzna), czy nazwisko będzie dwuczłonowe i jakie nazwisko będą nosić dzieci 👶. uRcK8g. Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2011-09-26 13:18:09 aniołek_22 Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-12-27 Posty: 123 Temat: Zycie po slubie Nie wiem czy taki wątek się juz pojawil.. jesli tak to prosze o linki niedlugo wychodze za maz i zastanawiam sie czasem jak sie zmieni moje zycie po slubie poniewaz przenosze sie do innego miasta oddalonego o ok 60 km od miesjca mojego zamieszkania.. pozniej pewnie zmienie tez prace na jakas blizej.. czytalam ze po slubie zycie czesto bardzo sie zmienia.. mam kolezanki ktore po slubie przestaly miec czas dla innych. a jak to bylo u Was? bardzo sie zmienilo Wasze zycie? duzo waszych znajomosci przetrwalo? jak sie odnalezc w nowym miejscu? 2 Odpowiedź przez Roskalinda 2011-09-26 16:01:29 Roskalinda 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-05-11 Posty: 1,438 Wiek: 26 Odp: Zycie po slubie U mnie praktycznie nie zmieniło się nic poza nazwiskiem. Nadal mam tych samych znajomych, nadal często wychodzę z moimi znajomymi a mąż ze swoimi, choć mamy również dużo wspólnych znajomych. Nawet mnie to dziwiło na początku bo mamy dziecko, ale nikomu ze znajomych nie przeszkadza jeśli na urodzinki czy imieninki czasami wpadamy z małym. Według mnie to kwestia podejścia pary do tego jak będzie między nimi po ślubie i dojrzałości ich znajomych. Bo z reguły Ci co się odwracają od ludzi po ślubie, to osoby które myślą że ślub zrobi z danej pary sztywniaków. Ja jestem żoną, matką, gospodynią domową, pracuję zawodowo, ale nie zapominam o tym że jestem kobietą i że mam koleżanki i dwie oddane przyjaciółki. "To, co za nami, i to, co przed nami, ma niewielkie znaczenie w porównaniu z tym, co jest w nas." serca unicestwia złe wspomnienia, wyolbrzymiając dobre i dzięki temu mechanizmowi udaje nam się znosić ciężar przeszłości." 3 Odpowiedź przez stephanie 2011-09-26 16:09:29 stephanie Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-08-27 Posty: 121 Odp: Zycie po slubie Nic się nie zmienia! Ja nawet nazwiska nie zmieniłam. Dołączyłam po prostu drugie A tak na serio... Zaczyna się normalne monotonne życie. Najpierw jest dużo pracy z przemeblowaniem, albo umeblowanie. Z dokupieniem brakujących sprzętów głównie do kuchni... ogólnie z już wszystko się uspokaja. U mnie nic się nie zmieniło. Oczywiscie muszę czas dzielić między Mężem a Przyjaciółmi. Ale jakoś nie inaczej to wygląda, kiedy dzidziuś się pojawia. Wtedy życie wywraca się do góry nogami. Tak słyszałam jeszcze nie sprawdziłam Będzie dobrze, nie martw 4 Odpowiedź przez almer 2011-09-26 18:05:47 almer Net - Facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-09-25 Posty: 75 Wiek: 28 - facet ;) Odp: Zycie po slubie aniołek_22 napisał/a:niedlugo wychodze za maz i zastanawiam sie czasem jak sie zmieni moje zycie po slubie1. gratulacje2. zmieni sie i to calkowicie - tyle ze nie wiem czy na lepsze ogolnie tez bedziesz miec mniej czasu dla znajomych to norma ....z reguly tak jest ze facet ma nadzieje ze kobieta sie nie zmieni po slubie, a ta sie zmieniai na owdrot, kobieta ludzi sie ze on sie zmieni, a tu zostaje taki sam ;Pzupelnie na powaznie, sporo pracy przed Wamipowodzenia ^^ ---------Nolunt, ubi velis, ubi nolis, cupiunt - cała prawda o kobietach 5 Odpowiedź przez Sadie 2011-09-26 20:09:36 Sadie Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: w trakcie Zarejestrowany: 2011-09-08 Posty: 3,410 Wiek: 31 Odp: Zycie po slubie U nas zmienil sie stan konta. I to wszystko Raczej odbylo sie wszystko bezproblemowo. Mieszkalismy juz razem wiec nawet nie musielismy sie przeprowadzac. U nas slubne emocje opadly szybko i zaczelo sie normalne zycie wypelnione praca, zainteresowaniami, milym spedzaniem czasu. Kiedy się urodziłam, diabeł spojrzał, skrzywił się i mruknął...szlag konkurencja 6 Odpowiedź przez aniołek_22 2011-09-26 21:26:36 aniołek_22 Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-12-27 Posty: 123 Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Przygotowując się do tego tekstu, planując jego kompozycję, stwierdziłam, że będzie miał on charakter jednego wielkiego pytania. Pytania, na które składa się wiele wątpliwości i niedopowiedzeń. Jak wyjaśnić solidarnie fakt, że większość kobiet jednogłośnie stwierdza, że ich mężczyzna po ślubie to nie ten sam człowiek, co przed ceremonią? Czy to na pewno prawda? Ja myślę, że przed ślubem staramy się nie dostrzegać wad partnera albo po prostu je minimalizować. Naturalną istotą człowieka jest pewnego rodzaju pogoń za znalezieniem przysłowiowej połówki jabłka. Jednym kobietom przychodzi to szybko, inne odczuwają trud poszukiwań. Znalezienie ideału graniczy z cudem. Ideałów nie ma. Są osoby, które do nas w czymś pasują doskonale, a w czymś innym różnią się zdecydowanie. Mając wiedzę na temat niedoskonałości partnera, musimy sobie odpowiedzieć, czy z tymi różnicami da się żyć. Dostrzegając kwestie drażniące, niejednokrotnie wypadałoby zaniechać np. przygotowań do ślubu. Trudne byłoby przyznanie się przed samą sobą, że wybranek to porażka. Do tego dochodzi, nie czarujmy się drogie czytelniczki, chęć posiadania męża i przekraczania etapów, które dyktuje społeczeństwo. Na palcach można policzyć świadome singielki, do grona feministek też nam trochę daleko. Łukasz Topa&Szymon Nykiel Czy na pewno jesteśmy takie niewinne, jak nam się wydaje? Kobiety jesteście naprawdę stuprocentowo pewne, że to nie wy jesteście powodem zmian w zachowaniu własnego męża? Otrzymując status żony niejednokrotnie wydaje się kobietom, że otrzymały większe prawo do małżeńskich rządów. A tak być przecież nie powinno. Skoro przez cały okres narzeczeństwa przyszłego męża przyzwyczajano do braku uwag, nie ma się co dziwić ich poślubnym oporem i pewnego rodzaju buntem. Po to mamy okres narzeczeństwa, żeby partnerowi przedstawić własną wizję przyszłości, wysłuchać jego potrzeb i ustalić obraz wspólnego życia. Nie okłamujmy się, że po ślubie mąż się zmieni, że zmieni patrzenie na sprawy, które poróżniają partnerów. Owszem ślub może zmienić, ale wszystko na gorsze. Nie da się dorosłego, już ukształtowanego człowieka zmienić. Warto sobie odpuścić mentalne bycie żoną. Przypomnieć sobie, jak to było przed ślubem. Dając szczęście drugiemu człowiekowi, można jednocześnie szlifować jego, jak również samą siebie na kształt diamentu. Stając się samej brylantem i to na dodatek o finezyjnym szlifie budzimy w mężach fascynację. Budujemy tym samym zdrowy dystans, którego granic niejeden mąż nie przekroczy. Jakież wzbudza w nas kobietach zaskoczenie, kiedy pewne swoich racji, nagle dowiadujemy się, że nasi mężczyźni mają nas po prostu dość. Już znieść nie mogą naszego sposobu bycia, naszych humorów, szarego dresu, który poza zawodowym dress codem, jest nieodzowną częścią naszych dni. Potrafimy być nieznośne. Zatracone w dążeniu do jakiegoś celu, zapominamy „po co?” i „dlaczego?”. Paulina Łącka-Łukasik Więcej na ten temat przeczytasz w portalu Podziel się ze znajomymi! Dołączył: 2010-01-30 Miasto: Słupsk Liczba postów: 22644 1 listopada 2011, 17:23 Tak jak w temacie. Dlaczego tak jest? Nie mówię tu o wszystkich, ale sporo takich przypadków jednak jest... Co takiego ma wpływ na tych ludzi? Wcześniej jest fajnie, sielankowo.... A po ślubie i wspólnym zamieszkaniu często bajka sypie się jak domek z kart.... Osobiście nie znam wielu takich przypadków ( tylko 1 z bliższych znajomych, zakończony rozwodem) i sama do nich nie należę. Czy u Was też zmieniło się na gorsze? Macie takie przypadki w swoim otoczeniu? Edytowany przez FammeFatale22 1 listopada 2011, 17:24 Dołączył: 2010-07-21 Miasto: Konin Liczba postów: 6797 1 listopada 2011, 17:40 ja ze swoim przyszlym mezem nie mieszkalismy razem przed slubem....dopiero po...i wtedy sie zaczelo::(>>>>>>>>>> no właśnie, podejrzewam że gdyby ludzie zawszeze soba mieszkali przed slubem to do co drugiegi slubu by nie doszlo Dołączył: 2010-01-30 Miasto: Słupsk Liczba postów: 22644 1 listopada 2011, 17:50 > ja ze swoim przyszlym mezem nie mieszkalismy razem> przed slubem....dopiero po...i wtedy sie> zaczelo::(>>>>>>>>>> no właśnie, podejrzewam że> gdyby ludzie zawszeze soba mieszkali przed slubem> to do co drugiegi slubu by nie doszlo Skrzydlata.. Kurcze, smutne to co napisałaś, ale prawdziwe. I napewno dla wielu osób byłoby lepiej. Dołączył: 2011-06-13 Miasto: Gliwice Liczba postów: 2105 1 listopada 2011, 17:51 No nie zgodzę się że po ślubie przez to że się z kimś mieszka.. ja mieszkam ze swoim chłopakiem już 2,5 roku i jest bardzo dobrze :))) aguniek1988 1 listopada 2011, 17:58 po 1 po jakim czasie nastepuje nuda, uczucia sie wypalajapo 2 te staranie o kogos, jak sie nam ktos znudzil to sie nie staramypo 3 nie wyobrazamy sobuie zycia z jedyna osoba. nie wiem gdzie to czytalam ale ludzie byli szczesliwi 8 lat ze soba, wzieli slub i w ciagu roku sie rozwiedli? (jakos krotko minelo)po 4 to zalezy od charakteru, niektorzy moze sa cwani i biora slub dla korzysci. znajomy powiedzial ze eks zona powiedziala ze wziela z nim slub zeby sie z domu wyrwacpo 5 pewnie niedopasowanie do jasno postawil - ja pracuje, ty pracujesz, dokladamy sie wspolnie, wspolnie dbamy o zmywam, moj odkurza, ja czyszcze lazienke on pokoj. raz nie mogl spac i wstal o 5 i pozmywal naczynia. Edytowany przez aguniek1988 1 listopada 2011, 18:02 Dołączył: 2011-02-15 Miasto: Syberia Liczba postów: 9625 1 listopada 2011, 17:58 A ja uważam, że ludzie po slubie się nie zmieniają w 90%, najzwyczajniej w świecie odkrywają swoje nowe zgadzam sie, że mieszkanie razem przed ślubem może być pomocne, ale dalej nie są to zwykle te same warunki i nie zawsze ci co mieszkali wczesniej razem mają dalej udany związek, tak jak i wielu, ktorzy zamieszkali dopiero po ślubie ze sobą tworzy zgodne i trwale mlodych żyjących "na kocią łapę" mimo wszystko zachowuje pewna dozę niezależności, chociażby finansowej. Większość nie ma dzieci, bo na dzieci przyjdzie czas po slubie. A nie oszukujmy się dzieciaki mimo, że dla większosci to szczęście wiążą się też z ogromną ilością stresu, wydatków i odpowiedzialnością. W wielu wypadkach to dopiero rodzicielstwo wyciąga na wierzch te nejgorsze cechy, czemu?Zmęczenie, presja, kasa...Jak zauważyłam większosc wypowiadających się wczesniej zwala cała winę na facetów, a co my takie święte jesteśmy? - chyba co niszczy związki to przekonanie, że po ślubie to ja go/ją zmuszę żeby się zmienił/a... takie drobiazgi jak np. rzuci palenie, albo przestanie wychodzić ze znajomymi itd. Halo? To jest dla mnie śmieszne i już powstaje konflikt - skoro wczesniej cos nie przeszkadzało, czemu nagle zaczęło? Jeden konflikt pociąga następny. Albo niektorzy uważają, że "jak będziemy mieć dziecko to się poukłada" Gówno prawda, dzieci nie są lekarstwem na kłopoty, nie wiem czemu niektorzy uważają, że jak mają problemy to obecność malucha (ktory nie pozwala się wyspać, płacze, krzyczy i zgarnia większośc uwagi małżonków) wszystko rozwiąże. (znam laskę, ktora zaszla tylko dlatego, że myślała, że jej mąż zacznie ją szanować), teraz jest rozwódką z dzieckiem, a chlop alimenty placi jak mu sie przypomni. Dołączył: 2010-11-21 Miasto: Dublin Liczba postów: 2083 1 listopada 2011, 18:00 Nie wiem....u mnie po slubie jak bylo tak jest(na razie-po slubie rok razem 9 lat)...i moze jest jeden przypadek, ze byla milosc, slub i czar prysl...ale ta para nie mieszkala przed slubem ze soba, niestety ale wg mnie trzeba przed slubem sie na prawde dobrze poznac, co by wlasnie zadnych niespodzianek nie bylo. I nie ma sie co ze slubem spieczyc, bo duzo osob zna sie krotko i biora slub. I slub ze wzgledu na dziecko to glupota...duzo takich malzenstw niestety ale nie przetrwa... Dołączył: 2010-02-24 Miasto: Home Liczba postów: 1829 1 listopada 2011, 18:10 Gdy przeczytałam to pytanie od razu sobie pomyślałam, ze ludzie sie NIE zmieniają PO ślubie, tylko udają innych PRZED ślubem... a potem z kazdym dniem coraz mniej chce im sie udawać i w końcu pokazuja prawdziwe JA, które odbiega od tamtego "ja" i wyglada na to ze sie zmieniaja.... taką miałam pierwszą myśl, znam wiele osób które "kreują" się np. na pedantów, czyścioszków, wielbicieli filmów bądź ksiązke bądź czegokolwiek żeby sie komuś przypodobać, potem sie okazuje ze już im sie nie chce robić czegoś czego nigdy naprawde nie lubili, nie wiem dokładnie jak to opisać bo poza takimi zwykłymi sprawami są tez poważniejsze np. że ktoś twierdzi że seks 1 raz w tygodniu mu odpowiada, a tak naprawde ledwo zadowala go 1 raz dziennie i liczy ze po sluboie nakłoni druga osobo do częstszych stosunków, jednakże tak sie niedzieje, wiec ma dość proszenia (jak robił to przed slubem) a zaczyna tego wymagac...robią sie awantury... ale tak naprawde po co sie łudził ze sie sytuacja zmieni, albo czemu sie oszukiwał ze jest mu dobrze skoro nie było. Myśle że wiele osób nie bierze ślubu z X, ale z wyobrażeniem o X i ze swoimi własnymi marzeniami.... A do tego wszystkiego dochodzi upływ czasu i zmieniajace sie okolicznosci....przecież nawet nie majać slubu często ludzie "łapią" się na tym że rok wcześniej byli inni, inaczej postrzegali świat itp....To moja pierwsza myśl, ale pisze to osoba która nie wyobraża sobie siebie biorącej ślub, tak tylko chciałam sie włączyć do dyskucji i zobaczyc co Wy o tym myślicie*** oczywiście nie generalizuje i to normalne że na randki chodzi sie wypucowanym a nie zawsze wygląda nie jak z Żurnala, miałam na mysli "udawanie" i kreowanie sie na kogoś w szerszym znaczeniu Edytowany przez ...Asia... 1 listopada 2011, 18:13 Dołączył: 2010-01-30 Miasto: Słupsk Liczba postów: 22644 1 listopada 2011, 18:10 > No nie zgodzę się że po ślubie przez to że się z> kimś mieszka.. ja mieszkam ze swoim chłopakiem już> 2,5 roku i jest bardzo dobrze :))) NIE mieszka ;-) A uważacie,że po jakim czasie można "bezbiecznie" się pobrać? Po ilu latach życia pod jednym dachem? Po ilu latach ogólnego bycia razem? Pewnie nie ma idealnego czasu. lukrowa 1 listopada 2011, 18:11 musze Wam powiedziec ze faktycznie cos w tym jest, gdyz moje znajome stwierdzily ze zmienilam sie po slubie, ale tylko w tym sensie, bo ja i moj maz jestesmy tacy sami jak bylismy, nic nas nie zmienilo a moze bardziej sie zzylismy i tych zmian nie zauwazamy 24 odp. Strona 1 z 2 Odsłon wątku: 2548 10 listopada 2011 10:22 | ID: 678784 Troszkę liczyłam, nie powiem. Ale tak naprawdę to wszystko zależy od nas a nie od papierka:) A czy wy nastawiałyście się na zmiany? Były zmiany? A może było gorzej? 10 listopada 2011 10:32 | ID: 678794 Nie chciałam, aby mój mąż się zmienił. Kocham go takim jaki jest ze wszelkimi wadami i zaletami. Chcę, aby pozostał sobą i nie zmieniał się tylko dlatego, że ja tego chcę. 2 Melisa Zarejestrowany: 07-08-2010 22:41. Posty: 8231 10 listopada 2011 10:37 | ID: 678795 Nie liczyłam, ale się zmienił - na lepsze. 10 listopada 2011 10:37 | ID: 678796 Liczyłam raczej na to, że się nie zmieni:) I chociaż życie nas zmienia, to wiem, że tka anprawdę wciąż jesteśmy tacy sami:) 4 Sonia Poziom: Pełnoletnia Zarejestrowany: 06-01-2010 16:15. Posty: 112846 10 listopada 2011 11:17 | ID: 678821 Nigdy nie chciałam, aby Mąz się zmieniał:) Liczyłam raczej na to, że pozostanie taki, jaki jest. I tak sie stało:) 5 Isabelle Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 03-07-2009 19:42. Posty: 21159 10 listopada 2011 13:40 | ID: 678886 Miałam raczej nadzieję, że się nie zmieni:))))) 10 listopada 2011 13:54 | ID: 678895 Liczyłam, że się nie zmieni. I się nie przeliczyłam :) 7 ewelka21 Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 17-05-2011 01:03. Posty: 3002 10 listopada 2011 14:19 | ID: 678916 10 listopada 2011 14:22 | ID: 678918 Sama nie wiem, czy liczyłam, że się zmieni. Znamy się od dziecka i akceptowałam wszystkie jego wady i zalety. Dopiero od niedawna mi niektóre jego wady zaczęły przeszkadzać 9 Sylwiaws Poziom: Maluch Zarejestrowany: 15-12-2009 23:07. Posty: 4215 10 listopada 2011 14:50 | ID: 678925 mój mąz nie zmienił się nic a nic. Jest taki sam jak przed dziecko go nie zmieniło. Chyba ze zawsze go odbierałam za tak wartościowego człowieka jakim jest teraz i nie widzę tych zmian jakie może inni widza.. 10 listopada 2011 15:03 | ID: 678929 Mój mąż jest dalej takim samym człowiekiem jak przed ślubem:) 10 listopada 2011 19:08 | ID: 679041 Wychodziłam za mąż za takiego mojego wymarzonego i tak zostało. Oczywiście z czasem pojawiło się wiele więcej problemów, którym musimy nauczyć się sprostać ale to inna bajka. 10 listopada 2011 19:18 | ID: 679043 Mama Julki (2011-11-10 10:37:54)Liczyłam raczej na to, że się nie zmieni:) ja też :) jest idealny :) 10 listopada 2011 20:35 | ID: 679066 Wyszlam za maz za mezczyzne, ktorego pokochalam i nie liczylam na jakies zmiany, nie chcialam by sie zmienial. Ma teraz torche wad, ale ja tez je mam. Za to uwazam, ze tworzymy bardzo zgrane malzenstwo i jest nam razem dobrze. 10 listopada 2011 21:09 | ID: 679088 Dużo pań wlaśnie marzy o nagłej zmianie partnera po ślubie heh:) Nie marzyłam, żeby się zmienił, dla mnie jest on najlepszy na świecie i takiego go chciałam jako męża:)) 15 Wxxx Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 17-12-2009 21:50. Posty: 9899 10 listopada 2011 21:24 | ID: 679095 Liczyłam na to, że zostanie takim człowiekiem, jakiego pokochałam... 10 listopada 2011 21:39 | ID: 679109 aguska798 (2011-11-10 21:09:42)Dużo pań wlaśnie marzy o nagłej zmianie partnera po ślubie heh:) Też to zauważyłam, jest to strasznie dla mnie dziwne/głupie/naiwne. 11 listopada 2011 04:54 | ID: 679165 Nie :) Niech jest, jaki jest:) 11 listopada 2011 09:00 | ID: 679194 Dla mnie troszkę niezrozumiałe jest myślenie, że facet może się zmienić za sprawą obrączki? Jak można ślubować z kimś, kto wymaga poprawek? Lepiej naprawić wszystko przed ślubem, bo czasem okazuje się, że jest to niewykonalne i co? Wtedy po ślubie nic już nie pozostaje jak narzekanie... Ślub to pikuś. Znam dziewczyny, które "łapią" facetów "na dziecko" i sądzą, że teraz jest źle, ale wszystko się zmieni po porodzie. Szkoda, że jak jednak się nie zmienia to pokutuje za to dziecko... 19 alanml Poziom: Starszak Zarejestrowany: 27-10-2009 17:11. Posty: 30511 11 listopada 2011 09:39 | ID: 679196 Nie liczyłam, że się zmieni ale się zmienił. 20 Dortris Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 10-11-2011 23:15. Posty: 938 12 listopada 2011 22:19 | ID: 679912 Mój mąz od samego początku był moim ukochanym i wymarzonym partnerem, nie myślałam o żadnych zmianach w jego charakterze, jednak teraz jak sobie przypomnę go z dawnych lat powiem ze teraz jest jeszcze większym ideałem, nie chciałabym zeby się zmieniał bo tak nam dobrze:):):)